Krajobraz po Rimini

Krajobraz po Rimini

W krótkim odstępie czasu w polskich mediach pojawiły się trzy sensacyjne informacje. O gwałcie na Polce w Rimini. O polskim pijanym kierowcy, który na angielskiej autostradzie doprowadził do wypadku, w rezultacie którego zginęło osiem osób. O zbiorowym gwałcie i śmierci ofiary w Łodzi. Ale tylko jedna z tych wiadomości – informacja z Rimini – zbulwersowała Polaków i spowodowała nie tylko falę hejtu, ale także reakcję wysokich rangą urzędników państwowych. Dlaczego?

Gwałt w Rimini znakomicie wpisuje się w polskie fobie. Jej sprawcami są bowiem uchodźcy, którymi od wielu tygodni konsekwentnie straszy władza i posłuszne jej media. Według ich opinii  nieszczęściu młodej pary przechadzającej się późnym wieczorem po plaży w Rimini winna jest  muzułmańska zaraza, przed którą dzielnie broni nas obecny rząd, a w której tonie zachodnia Europa. Ci afrykańscy uchodźcy nie tylko gwałcą białe kobiety, ale  nie chce im się pracować, siedzą na zasiłkach i przez cały czas planują terrorystyczne ataki.

Taką narrację bezkrytycznie połyka polskie społeczeństwo, co dostrzegli rządzący i natychmiast postanowili wykorzystać incydent w Rimini. Stąd pomysł wysłania polskich prokuratorów i policjantów do Włoch, stąd kontrowersyjne wypowiedzi wiceministra na temat kary śmierci i stosowania tortur, stąd wreszcie zapowiedź zmian w kodeksie zaostrzających kary za gwałt.

*

Wyjazd polskich śledczych okazał się niewypałem. Włosi grzecznie odmówili i sprawnie poradzili sobie sami. Na kompromitujące wypowiedzi wiceministra spuśćmy wstydliwie zasłonę milczenia. Nie pierwszy to i nie ostatni raz. Natomiast zapowiedź zaostrzenia kar za gwałt przyjąć trzeba z uznaniem.

12 letniej Kariny nie zgwałcił uchodźca z Afryki, a Polak Paweł R. Krzyk gwałconej dziewczynki usłyszeli jego sąsiedzi, którzy bez zastanowienia wyważyli drzwi i uratowali dziecko. Chociaż śledztwo potwierdziło, że mężczyzna współżył z dziewczynką, prokuratura umorzyła śledztwo i puściła go wolno. Skrzywdzona dziewczynka na skutek traumy trafiła zaś do szpitala psychiatrycznego.

Trzech zwyrodnialców z Łodzi przez dziesięć dni więziło i zbiorowo gwałciło 26 letnią kobietę. Miała liczne obrażenia wewnętrzne i mimo operacji, lekarze nie zdołali uratować jej życia. Chociaż policji udało się schwytać sprawców, tylko dwóch trafiło do aresztu. Z przyczyn, których prokuratura nie chciała ujawnić, wobec trzeciego, zastosowano jedynie dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju.

Ksiądz Roman B zakonnik Towarzystwa Chrystusowego więził 13-letnią dziewczynkę przez ponad rok, gwałcił i bił. Dziś nadal odprawia msze św. i „przyjaźni się” z dziećmi na Facebooku.

Ofiarą gwałtu w Polsce (jak wynika z badań Fundacji STER) pada co piąta Polka. Sprawcami nie są uchodźcy ani imigranci, a rodowici Polacy. Najczęściej są nimi byli lub obecni partnerzy. W 53,1 proc. przypadkach ofiara nie mówi o gwałcie nawet najbliższym. 91,8 proc. nie zgłasza sprawy policji, ponieważ „nie sądzi, aby ta cokolwiek zrobiła” lub „czuje wstyd i zażenowanie”.

Z oficjalnych statystyk wyłania się obraz systemowej niemocy polskich organów ścigania. W 2016 r. z art. 197 kk, czyli za zgwałcenie, policja wszczęła 2426 postępowań, ale w zaledwie 1383 potwierdzono przestępstwo. Jeszcze smutniejszy obraz wypływa z danych Ministerstwa Sprawiedliwości. Normą są kary w zawieszeniu.  W ostatnim roku było ich aż 31,7 proc.

*

Dopełnieniem krajobrazu po Rimini jest – jak się potem okazało – nieprawdziwa wypowiedź księdza Dariusza Oko. Jego rzekomy wpis z Twittera brzmiał: „Kochani, warto pomagać. Pamiętajmy jednak o tej bestialsko zgwałconej Polce, by nikomu nie przyszło do głowy mordować jej nienarodzonego.”

Cytuję ten fake news dlatego, że intrygują mnie pytania: Jaka byłaby reakcja zwolenników absolutnego zakazu aborcji na wiadomość, że ofiara gwałtu w Rimini jest w ciąży? Czy pozwoliliby jej na zgodne z obowiązującym jeszcze w Polsce prawem na usunięcie płodu?

I wreszcie jak zachowaliby się jej lekarze? Czy poszliby w ślady swojego ministra, który kilka miesięcy temu oświadczył w sejmie:  „Mam cztery córki i więcej wnuczek. I w każdym przypadku – oświadczam uroczyście – gdyby doszło do strasznego nieszczęścia (gwałtu), to z całą pewnością otoczyłbym miłością to dziecko i swojego wnuka. Mam prawo do tego, żeby trzymać się swego sumienia”?

Zbigniew Noska   

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *