Kłamstwa pana Jerzego

Pan Jerzy jest dla mnie postacią wirtualną. Spotykam się z nim na moim blogu, gdzie często występuje jako mój krytyk. Różnią nas poglądy we wszystkich niemal kwestiach ideowych. Nie zgadzam się z jego przekonaniem, że Polska jest rosyjsko – niemieckim kondominium, a niepodległość już dawno utraciła na rzecz Unii Europejskiej. Że kościół w Polsce jest prześladowany, a katolicy wyśmiewani. Że grozi nam jako narodowi eksterminacja ze strony genderyzmu oraz kolejny rozbiór ze strony sąsiadów. Że Polską rządzą Żydzi, lewacy, feministki i masoni. itd. itp.

Pan Jerzy wierzy we wszystko, co usłyszy od agitatorów PiS oraz przeczyta w Internecie na prawicowych portalach. Ja im nie wierzę, ale zawsze bronić będę prawa pana Jerzego do głoszenia jego niezbyt mądrych – moim zdaniem – poglądów. Z jednym wyjątkiem. Nie potrafię tolerować katastroficznych opinii pana Jerzego na temat polskiej gospodarki, bo są one weryfikowalne w sposób bezstronny i oczywisty – przy pomocy liczb, które nie mają politycznych konotacji.Dlatego, gdy pisze on, że polska gospodarka upada, że żyjemy w kraju znajdującym się na skraju przepaści, że pogłębia się polska bieda i że niebawem obcy nas rozkradną, to wiem, że Pan Jerzy kłamie.

*

Wspominam o panu Jerzym w kontekście powrotu na łamy tygodnika felietonu ekonomicznego, który zatytułowałem „Gospodarka, głupcze!”, nawiązując w ten sposób do słów Billa Clintona, który problematykę ekonomiczną traktował jako priorytet swej polityki. Uważam bowiem, że stan edukacji ekonomicznej jest u nas na żenująco niskim poziomie, o czym świadczy choćby fakt, że potrafimy latami kłócić się o katastrofę smoleńską, a nie rozmawiamy w ogóle o podatkach.

Ten brak zainteresowania polityków i mediów stanem polskiej gospodarki wynika paradoksalnie z faktu, że jest to dziedzina, w której od lat odnosimy jako kraj sukcesy.

W minionym 2014 roku PKB w Polsce wzrósł o 3,3 procent i jest to drugi po Irlandii rezultat w Unii Europejskiej. Patrząc na ten wskaźnik od 2007 r. Polska jest na szczycie UE. Nasza gospodarka powiększyła się w tym czasie o 23,8 proc., podczas gdy średnia dla UE wyniosła 0,6 proc. Zdaniem ministra Szczurka to jak „porównywanie Mont Blanc z Górką Szczęśliwicką”.

Z danych Ministerstwa Finansów potwierdzonych statystykami prowadzonymi przez instytucje europejskie wynika, że Polska jest też europejskim liderem wzrostu konsumpcji. Wyniósł on 21,7 proc., podczas gdy średnia dla UE wyniosła w tym czasie 0,5 proc. Jednym słowem w bardzo szybkim tempie doganiamy lepiej od nas rozwinięte kraje europejskie i to dzięki naszej przedsiębiorczości i pracowitości a nie nadmiernemu wzrostowi kredytu czy zadłużenia zagranicznego.

W okresie rządów obecnej koalicji (2008 – 2014) wzrósł także współczynnik aktywności zawodowej Polaków. Według danych GUS „w przypadku osób w wieku 15-64 lat współczynnik ten wzrósł z 63,8 proc. do 67,9 proc., a w przypadku osób w wieku 55-64 lat wzrósł z 33,3 proc. do 45,6 proc. Z dużych krajów UE Polska miała najlepszy wynik, jeśli chodzi o wzrost zatrudnienia – było ono wyższe o 6,6 proc.” To jest znacznie ważniejsza miara niż wskaźnik bezrobocia. Liczy się, ile osób pracuje w gospodarce, a nie, ile osób wypada z rynku pracy.

Wzrostowi zatrudnienia towarzyszy wzrost płac zarówno wynagrodzenia minimalnego, jak i średniej płacy. W latach 2007-2014 pierwszy wskaźnik wzrósł o 17,2 proc., a drugi o 48,6 proc. Świadczy to o tym, że wzrost gospodarczy Polski nie wynika z rosnących zysków kilku największych firm, z których przeciętni Polacy nic nie mają, ale z realnych zmian na korzyść dochodów każdego z nas.

*

Tyle liczb na początek mojego nowego cyklu felietonów. Wiem, że są one nudne i dziennikarsko mało efektowne, ale to jedyna okazja, by zdemaskować kłamstwa pana Jerzego już nie tylko tego wirtualnego, który pojawia się na moim blogu, lecz tego realnego, który być może mieszka na sąsiedniej ulicy i zaraża jadem antypolskiego nihilizmu swoich najbliższych.

(ZN)

 

Wszystkiemu winni są Żydzi

Im częściej zaglądam do Internetu, im głębiej wczytuję się w komentarze internautów, tym bardziej przekonuję się, że spora część moich rodaków kocha nienawidzić.

Dla Polaka, który pamięta jeszcze czasy międzywojenne, wrogiem był Żyd. Duszna antysemicka atmosfera była w tamtej Polsce wyraźnie obecna w gettach ławkowych, niezbyt wybrednych dowcipach i humorze rysunkowym, ale także w najróżniejszych marszach, bojkotach, czasem nawet pogromach. Żydzi stanowili wtedy prawie 20 procent obywateli Rzeczypospolitej i konflikty takie były czymś zrozumiałym, choć mało chwalebnym.

Lata wojny pokazały, że antysemityzm polski polegał bardziej na gadaniu niż działaniu i na tle innych narodów zwłaszcza Niemców ale i Francuzów czy Włochów nie wyglądał najgorzej. Pomoc mordowanym przez hitlerowców Żydom była w Polsce najpowszechniejsza, mimo że najsurowiej karana, choć nie brakło też szmalcowników.

W czasie wojny i tuż po niej głównie nienawidziło się Niemców i szczerze mówiąc trudno się temu dziwić. Potem przyszedł czas na Ruskich i komunistów, ale ponieważ ci ostatni w znacznym stopniu byli pochodzenia żydowskiego, więc powrócił antysemityzm. Tymczasem to właśnie komuniści w 1968 roku dokończyli to, co nie udało się Niemcom. I od tego czasu w Polsce Żydzi są naprawdę rzadkością. A mimo to antysemityzm ciągle ma się dobrze.

*

Na wczasach w Gołubiu na Kaszubach, gdzie pod koniec marca spędziłem dwa tygodnie, los (a ściślej wspólny pokój) zetknął mnie ze starszym panem, który wszelkie patologie polskiej polityki i niedogodności codziennego życia Polaków tłumaczył jednym. W Polsce rządzą Żydzi i oni są wszystkiemu winni. Powinno im się zakazać piastowania funkcji państwowych oraz pracować w mediach.

Gdy pytałem go, jak rozpoznaje, kto jest Żydem, a kto nie, odpowiadał krótko. Po nosie. Jak ktoś ma długi nos lub nie daj Boże choć odrobinę garbaty, to jest na pewno Żydem i równocześnie wrogiem Polski.

Źródłem wiedzy dla mojego współlokatora był Internet. To tam trafił na film – na który się często powoływał – a z którego wynikało, że żydowskiego pochodzenia jest także większość biskupów polskich zwłaszcza tych, którzy nie są zbyt przyjaźnie nastawieni do Radio Maryja. Mógłbym długo jeszcze opowiadać o idiotyzmach wygłaszanych przez mojego sąsiada, tylko po co. Ludzi w jego wieku i jego pokroju nie da się przekonać. Zrozumiałem to po dwóch dniach słownych utarczek i … przestałem odpowiadać na jego zaczepki w tym temacie.

Po powrocie do domu, kilka dni temu trafiłem w Internecie na informację o tym, że niebawem, bo 24.04.2015 (data symboliczna, bo to 101. rocznica urodzin) wchodzi na ekrany kin film Sławomira Grünberga „Karski i władcy ludzkości”. To nie tylko hołd dla wielkiego Polaka, ale doskonała okazja, by przybliżyć tę postać.. Amerykański Newsweek uznał Jana Karskiego za jednego z największych ludzi XX wieku. Uznali Amerykanie, uznał świat, ale nie polscy internauci. Nikt nie ma obowiązku interesować się, kim był i co zrobił Jan Karski (Kozielewski). Nikt także nie ma obowiązku używać swojego mózgu. W kilkudziesięciu komentarzach na temat filmu nie znalazł się ani jeden życzliwy Janowi Karskiemu. Mnóstwo pogardy, drańskich przymiotników, w których przewija się myśl przewodnia: „wiadomo Żyd będzie działał na rzecz Żydów”. Karski został oblany najgorszymi obelgami, jakie można sobie wyobrazić. Do tego sprowadza się wiedza na temat tego wybitnego Polaka.

*

W Gołubiu ustąpiłem, by spędzić resztę wakacji w miarę spokojnej atmosferze, na insynuacje o Karskim nie zareagowałem, bo jakikolwiek spór w Internecie nie ma żadnego sensu. Pozostało jednak pytanie, które nurtuje mnie od lat. Skąd bierze się taki zajadły antysemityzm w kraju, w którym praktycznie nie ma Żydów?

Antysemityzm we współczesnym polskim wydaniu jest w moim przekonaniu usprawiedliwieniem dla osobistych porażek. Ludziom, którzy z różnych powodów nie potrafili dostosować się do kapitalistycznych warunków życia, trudno czasem zaakceptować, że brak sukcesu to najczęściej wypadkowa braku wykształcenia, determinacji czy pracowitości. Łatwo za to zasłonić się innymi. Jacyś Oni nam nie pozwalają rozwinąć skrzydeł. Jacyś Oni rządzą w mediach i ogłupiają naród. To Żydzi odpowiadają za wszelkie zło. Wina jest ich. Nigdy nie nasza.

W ten sposób antysemityzm rozgrzesza z własnych porażek. Pozwala obarczyć nimi złych, podłych i obcych. Tak łatwiej się żyje.

Zbigniew Noska

www.noska.pl

Fałszywa nuta

Minęło już pięć lat od katastrofy smoleńskiej, a temat ten ciągle obecny jest w naszym życiu w tym również w moich felietonach. Z okazji rocznicy przeczytałem je ponownie i z pewną satysfakcją, bo już w pierwszych dniach po katastrofie dobrze odczytałem jej polityczne reperkusje.

*

W przeciwieństwie do innych komentatorów nie uległem atmosferze narodowego zbratania tak charakterystycznego dla tamtych dni. „Tym razem – pisałem w tydzień po katastrofie – nie zgrzeszyłem naiwnością i nie dałem się zwieść nastrojowi żałoby, który wywołał określone zachowania i nadzieje moich rodaków. Potwierdziły się bowiem nasze doświadczenia po śmierci Jana Pawła II, że jesteśmy narodem, który mimo wielkich wstrząsów, mimo zjednoczenia serc, mimo współodczuwania żalu potrafi szybko zapomnieć o wzniosłych uniesieniach i powrócić do mało chwalebnej normalności. Stało się to bardzo szybko. Zbyt szybko.”

Smutne jest to, że ów proces powrotu do narodowych swarów i męczących codziennych kłótni zainicjowali ludzie kościoła. Już w nocy z owej tragicznej soboty na niedzielę, Radio Maryja emitowało rozmowę ojca Rydzyka z posłem Macierewiczem, w której obwiniano Donalda Tuska za śmierć prezydenckiej pary, a dramat pod Smoleńskiem przypisywano rosyjskiemu spiskowi. W kilka dni później pewien prałat z Przemyśla wygłosił homilię, w której znalazły się ponownie te same tezy wraz z wyjątkowo obrzydliwą sugestią, że tragedia ta powinna zdarzyć się w czasie lądowania samolotu z Tuskiem, Mazowieckim i Wałęsą, a nie z parą prezydencką. Podchwycili to natychmiast polityczni harcownicy PiS Artur Górski i Jacek Kurski. Pierwszy z nich tak mówił dziennikarzowi Naszego Dziennika”: „Jeśli złoży się w całość informacje, które napływają, to można powiedzieć, choć bez stuprocentowej pewności, że Rosja jest w jakimś sensie odpowiedzialna za tę katastrofę, za ten nowy Katyń. Poseł PiS, przytaczając różnej wagi informacje i kłamstwa mówi na przykład, że „samolot cztery razy podchodził do lądowania, gdyż za każdym razem Rosjanie odmawiali zgody na lądowanie, wysyłając maszynę z prezydentem na lotniska do Mińska lub Moskwy.

Cytuję dziś moje teksty sprzed pięciu laty, by przypomnieć czytelnikom, jak rodziła się smoleńska religia i kto ją tworzył.

*

W miniony piątek, gdy media elektroniczne relacjonowały uroczystości związane z 5 rocznicą katastrofy smoleńskiej, wyłączyłem telewizor. Nie znoszę bowiem fałszu. Jedna fałszywa nuta – a wiem to ze swoich doświadczeń melomana – może zepsuć najpiękniejszy koncert. Dlatego telewizyjne audycje pełne ckliwych wynurzeń o smoleńskiej katastrofie były dla mnie nie do zniesienia tym bardziej , że od dawna już nie przeżywam żałoby po ofiarach tej tragedii. Więcej, nudzi mnie ona i mierzi. Minęła wraz z rozpoczęciem paskudnej gry politycznej nad trumnami tragicznie zmarłych, wraz z reżyserowanymi wrzaskami i histerią pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu, wraz z pogróżkami i szantażem wokół pomnika ofiar, wraz z pseudonaukowymi badaniami zespołu Macierewicza i jego „ekspertów”.

Nie żal mi też rodzin ofiar katastrofy, a zwłaszcza niektórych z nich. Cierpią – w to wierzę – po stracie najbliższych, ale wielu z nich z tej śmierci uczyniło trampolinę do politycznej i medialnej kariery lub zbudowało dla siebie i swoich rodzin materialny dostatek znacznie ponad przeciętny poziom życia szarego obywatela naszego kraju, który stracił w równie tragicznych okolicznościach kogoś ze swoich najbliższych.

Zbigniew Noska

Wyrok na IV RP

Sędziowie okazali się odważniejsi od polityków. Mariusz Kamiński dostał 3 lata bezwzględnego więzienia i 10 lat zakazu pełnienia funkcji kierowniczych. za to, że „zaplanował i zorganizował prowokację CBA, zlecił wprowadzenie w błąd Andrzeja Leppera i podżegał go do korupcji.” Zdaniem sądu brak było podstaw do wszczęcia akcji CBA w resorcie rolnictwa.

Kamińskiego skazał sędzia Wojciech Łączewski. I zaraz po wyroku, stał się wrogiem publicznym prawicy. Tak zwani „dziennikarze niepokorni” natychmiast zabrali się za grzebanie w jego życiorysie, a ponieważ jest to człowiek młody, który od zaledwie dziesięciu lat pełni swe obowiązki, zaczęto szukać haków w biografiach jego rodziców, dziadków, kuzynów i pociotków. Jaki będzie rezultat tych poszukiwań, niebawem się okaże.

*

Szczerze muszę wyznać, że wyrok warszawskiego sądu zaskoczył wszystkich. Świadczy o tym histeryczna reakcja liderów PiS.

– Kiedyś skazywano „żołnierzy wyklętych”, dziś skazuje się Mariusza Kamińskiego. Ta analogia nie jest przesadzona – mówił Zbigniew Ziobro na briefingu prasowym po ogłoszeniu wyroku. Tłumaczył, że Kamiński, tak samo jak „żołnierze wyklęci”, „był kierowany tym, żeby służyć Polsce”.

Jarosław Kaczyński natomiast jak zwykle odwrócił kota ogonem: – To jest sygnał mówiący wprost: w Polsce nie korupcja jest przestępstwem, tylko walka z korupcją jest przestępstwem. Nie przestępcy są winni, tylko policjanci?”

Skąd taka reakcja?

W „Kropce nad i” mówił o tym Janusz Kaczmarek, który „aferę gruntową” zna na wylot, wszak w IV RP był ministrem spraw wewnętrznych:

– W przeciwieństwie do wielu komentatorów znam wszystkie wątki w tej sprawie. Jestem zaskoczony tym wyrokiem. Dlaczego na ławie oskarżonych nie ma osób, których nazwiska i pieczątki są pod wnioskami o operację specjalną? Na pewno taką osobą był Jerzy Engelking, wiceminister sprawiedliwości oraz minister i prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Kamiński jest w całej sprawie kozłem ofiarnym. No i najważniejsza osoba, która powinna za IV RP beknąć.

Kto? to wszyscy w Polsce wiedzą.

Mieliśmy bowiem w Polsce taki okres w latach 2005-2007, w którym organy władzy permanentnie naruszały prawa i wolności człowieka, a u premiera Kaczyńskiego odbywały się narady, na których decydowano o konkretnych sprawach sądowych.

*

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że wyrok na Kamińskiego to osąd IV RP. Kompromituje on główne przesłanie PIS – walkę z korupcją rozumianą jako walkę z tzw. układem.

Sędzia Łączewski nie miał żadnych oporów, by wymierzyć byłemu szefowi CBA karę znacznie przekraczającą to, co zażądał prokurator. Tak jak posłowie sejmu polskiego nie mieli oporów, by schować Mariusza Kamińskiego za parawanem immunitetu wtedy, gdy toczyły się sprawy posłanki Sawickiej czy prowokacji przeciw Weronice Marczuk, że o willi Kwaśniewskich nie wspominając.

System antykorupcyjny IV RP można porównać do chorego systemu fotoradarów zarządzanych przez Straż Miejską. Za pomocą sztuczek, tricków czy wręcz nadużyć gminne urzędy doją przejeżdżających przez ich miejscowości kierowców. Niby wszystko zgodne z prawem, niby zapewniają mieszkańcom bezpieczeństwo, ale tak naprawdę psują system i tworzą niebezpieczne precedensy, które w ostatecznym rozliczeniu więcej społeczeństwu szkodzą niż mu pomagają.

*

Oburzeni wyrokiem europosłowie PiS zapowiedzieli, że naskarżą do Unii na Polskę, że na arenie międzynarodowej przedstawią swoją ojczyznę jako kraj o standardach białoruskich. Znowu więc gwałcą własne standardy. Odmawiając bowiem przyjęcia europejskiej waluty dla zachowania suwerenności, jednocześnie skarżą za granicą niezawisłość sądów, czyli wobec europejskiej władzy kwestionują podstawy porządku prawnego swojego państwa. Nie pierwszy zresztą raz. Skarżyli na Polskę, pokazując tej wstrętnej im skądinąd Unii swoje dowody na smoleński zamach, którego się ich zdaniem mieli dopuścić Polacy na własnym prezydencie.

PiS to partia, która sama siebie nazywa obozem patriotycznym, a chce zanosić przed trony, które uważa za obce, skargi na własne państwo. Mamy chyba do czynienia z najbardziej absurdalnym wyzwaniem dla zdrowego rozsądku.

Zbigniew Noska