„Układ” według prezesa

Portal „Politico Europe” uznał szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego za jedną z 28 postaci, które w 2017 roku w największym stopniu będą wpływać na przyszłość Unii Europejskiej. Polski polityk razem ze swym sojusznikiem z Budapesztu, Viktorem Orbanem dowodzi – zdaniem portalu – wschodnią flanką brygad populistów, którzy zaliczyli ostatnio znaczące zwycięstwa na Zachodzie, od Brexitu po Donalda Trumpa, i szykują się do kluczowych wyborów we Francji, w Niemczech i Holandii.

Czytając tę informację uświadomiłem sobie, że większość Polaków (przede wszystkim dziennikarze) mało wie o poglądach prezesa. Rzadko bowiem prezentuje je w mediach, których nie cierpi i demonstracyjnie nie zwraca na nie uwagi. W efekcie jego zwolennicy piszą o nim w lizusowsko poddańczym tonie, a przeciwnicy wykpiwają w internetowych memach. Ani jedni ani drudzy nie trudzą się się, aby znaleźć jego dłuższe, zapisane wypowiedzi.

Niewielu pamięta więc jego obszerny wywiad z 2006 roku. Mówił wtedy Michałowi Karnowskiemu i Piotrowi Zarembie, że oto w Polsce mamy „do czynienia z biedą i bijącym w oczy bogactwem. Jeździłem ostatnio do znajomych pod Warszawę i ze zdumieniem patrzyłem na istne pałacyki. (…) Na zdrowy rozum powinno u nas dojść do populistycznej rewolucji – choćby przy pomocy kartki wyborczej”.

W tym samym 2006 roku w książkowym wywiadzie „O dwóch takich… alfabet braci Kaczyńskich” bez osłonek zadeklarował: „Naszym celem jest rozbicie układu sterującego życiem politycznym, gospodarczym, a w jakimś sensie społecznym. On został już nazwany. Ale nie został pokonany. To jest ważniejsze od tego, jakie mamy podatki, czy innej polityki gospodarczej.”

„Kto jest w układzie?” – zapytali dziennikarze. „To jest czworokąt między służbami specjalnymi, polityką, grupami specjalnymi i biznesem. On się najczęściej wywodzi z PRL-u.

„Ale co ma być odpowiedzią na układ?” – „Nowe państwo. Nie chcemy tworzyć rewolucyjnych trybunałów. Ale chcemy nowych instytucji. I chcemy zmian kadrowych – w wymiarze sprawiedliwości, służbach specjalnych, wojsku. Ja zresztą wierzę, że ten układ ma swoje jądro. Lokuję je w Wojskowych Służbach Informacyjnych. To WSI w drugiej połowie lat 80. stało się państwem w państwie – z woli komunistycznych generałów w Moskwie”.

*

Teraz, kiedy prezes Jarosław wywołał „populistyczną rewolucję za pomocą kartki wyborczej”, nastał czas na rozprawę z „układem”. Już nieco innym, bo przecież dziesięć lat minęło. To układ Platformy Obywatelskiej gorszy nawet od tego „komunistycznego”, bo to on winny jest katastrofie w Smoleńsku.

Dzięki „rewolucyjnej kartce wyborczej” prezes Jarosław Kaczyński opanował Sejm, Senat i Pałac Prezydencki. Na drodze do walki z „układem” stanął mu Trybunał Konstytucyjny, dlatego stara się go unicestwić.

Stary, lekceważący go „układ” Kaczyński zastąpił układem nowym, absolutnie mu posłusznym. Prezes ma silne poczucie misji, więc idzie bez wahania do przodu, to znaczy wypuszcza swoją tyralierę na czoło, sam trzyma w ręku sznurki. Taktyka Prezesa coraz bardziej przypomina staropolskie „kupą mości panowie”, z jazgotem, zagrzewaniem i przekleństwami w stronę wrogów.

*

Żołnierze Kaczyńskiego chodzą z wysoko uniesionymi głowami, bo zostali uwiarygodnieni jako przewodnicy narodu przez suwerena, ale nie są bezmyślnymi maszynami. W ich sercach kłębi się niepokój. Dlatego są nerwowi i niepewni swego. Wystarczy jeden film, jedna wypowiedź, jeden Lis, Kijowski, czy Janda, żeby zaczęli ich lżyć do trzeciego pokolenia wstecz i wprzód. Każdą krytykę uważają za „histeryczną”, każda odmowa jest dla nich zdradą.

I wcale się im nie dziwię. Przed ekipą PiSu rośnie bowiem góra spraw nie załatwionych, którą z coraz większym trudem niweluje buldożer rządowy. Staje gospodarka i rosną ceny. Stąd decyzyjny chaos, wahania, dwa kroki do przodu jeden do tył. A czasem odwrotnie. Zaczynają bowiem rozumieć, że wszystkiego zwalić na drugi sort – komunistów i złodziei się już nie da.

Ich „układ” kuleje.

Zbigniew Noska

ZOBACZ KOMENTARZE: 11

  1. Zgadzam się z Kaczyńskim, że Polską do tej pory rządził po PRL-owski układ pilnowany przez służby specjalne na czele z WSI. Jej działania przypominały PRL-owskie WSW. Działania wobec żołnierzy był pretekstem do rozpracowywania środowisk politycznych. Miały na celu zwalczanie politycznych przeciwników układu reprezentowanego przez WSI. Przeciwnikiem były środowiska z jasno określonym programem antykomunistycznym, zarówno wojskowe, jak i cywilne. Działania te prowadzono od początku przemian ustrojowych w Polsce, a WSI wypracowały swoistą doktrynę przeciwnika politycznego, którego należy zwalczać, ponieważ zagraża strukturom państwa, a tak naprawdę układowi okrągłego stołu. Inwigilowano przede wszystkim ugrupowania, grupy, partie polityczne i osoby, które domagały się przeprowadzenia dekomunizacji i lustracji w wojsku. Uznano, że powinny być inwigilowane środowiska i osoby, których celem jest m.in.: przedstawienie WSI jako organizacji skompromitowanej, wykazanie, że WSI są powiązane ze służbami specjalnymi państw b. ZSRR, oskarżenie WSI o usługi dla Prezydenta i występowanie przeciwko rządowi, inspirowanie zmian personalnych i organizacyjnych w WSI.

    Np. na początku 1990 r. rozpracować Kaczyńskich miał Grzegorz Żemek na polecenie płk Henryka Dunala z Zarządu II SG. Z Żemkiem współpracował m. in. płk Zenon Klamecki.
    WSI zlikwidowano w 2006 r., ale drogi przemiany ustrojowej nie zostały zburzone. Po tych drogach podążały następnie lewicowo liberalne partie i ich rządy na czele z Unią Wolności aż do PO i Nowoczesną. Do 2015 r. prowadziły skuteczną propagandę przekonując większość polskiego społeczeństwa do głosowania na nich w kolejnych wyborach. Poniosły one klęskę w ostatnich wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Ostatnią szansą na zachowanie wpływów i utrącanie zmian był Trybunał Konstytucyjny z prezesem A. Rzeplińskim. Nie wykorzystał tej szansy ponieważ większość sędziów TK na czele z prezesem stali się stroną polityczną, zaczęli orzekać wbrew prawu, nawet Konstytucji, na straży której mieli stać.
    Nie jest prawdą, że prezes J. Kaczyński stworzył nowy układ absolutnie mu posłuszny. Jego żołnierze tylko dostali szansę od suwerena. Zdążyli już zrobić tyle błędów, że to zaufanie u swoich wyborców mocno nadszarpnęli zarówno w polityce wewnętrznej jak i zagranicznej. Śledzę poczynania obecnego rządu i reakcje wyborców. Nie za wszystkiego są zadowoleni. Zarzuty są inne od tych formułowanych przez media lewacko -liberalne, które piszą bzdury o rzekomych strasznych rządach prezesa J Kaczyńskiego i ich skutkach w postaci rzekomej dyktatury, nawrotu rządów PRL-owskich. Głoszenie ich ma na celu przestraszenie społeczeństwa rządami PiS. Z pewnością nie obawiają się oszołomów typu „Lis, Kijowski, czy Janda”, ale wyborców muszą się obawiać.

    • Znowu raczysz pierdzielić jak potłuczony.
      Nie będę się wdawał z takim wałem jak ty w dyskusję. Objaśnię ci tylko, że jeżeli chodzi o partię Nowoczesna to ten przypadek należy odtrąbić jako tego ugrupowania. Partia została utworzona w roku 2015. Jak na kilka miesięcy obecności w świecie politycznym osiągnęła świetny wynik będąc trzecią siłą polityczną w parlamencie po PiS i PO. Podobnie jak kiedyś TR

      I wątpię, aby jakikolwiek wpływ miały tam twoje urojone WSI.

      Żeby wszystko było jasne – nie jestem fanem partii Nowoczesna. Nie lubię jednak jak ktoś kłamie. I to w przedświątecznym tygodniu.

      Ps.

      I nie „wycieraj” sobie mordy kobietą bydlaku zakłamany – Krystyna Jandą!

      • Ja „bydlak zakłamany” ” nie ‚wycieram’ sobie mordy” lewczką panią Jandą. Wspomniałem o niej dlatego, że zamieścił ją w swoim felietonie Pan Noska.

        Jakoś wspólnie dobrze z sobą przedstawicielom WSI, SB, LWP, PO i Nowoczesnej na protestach KOD.
        Pan wątpi, a ja nie wątpię.

  2. Z prezessa – dziś – r.p. 2016, grudzień 13:

    – Dobra zmiana napotyka na wściekły opór. Czyj? Tych, którzy tracą – powiedział na placu Trzech Krzyży Jarosław Kaczyński.

    ++++++++++++++++++++=

    Niechybnie jakby Gomułka przemawiał. Jestem w tym wieku, że nieraz głos towarzysza Wiesława pobrzmiewa mi w uszach pomimo tylu lat.

    Towarzysze i obywatele – z lekkim ruskim akcentem.

    Z tą samą wściekłością i obłędem ślepkach towarzysza sekretarza mówi do nas towarzysz Jarosław.
    „Dobra zmiana napotyka na wściekły opór” – rzecze nam „naczelnik państwa”. To może należałby się panie wodzu zastanowić nad tym czy ta zmiana, aby dobra jest? Logika potrzebna. Tylko o logikę posadzać tę bandę Hunów?

    Czyj opór? Zadaje pytanie wódz i natychmiast odpowiada. I tu można się zgodzić z towarzyszem Jarosławem. Przynajmniej częściowo. Tracą i dlatego krzyczą. Tylko nie o tę stratę, którą ten mały siwy prostak ma na myśli chodzi. Chodzi o coś znacznie cenniejszego – znacznie.

  3. – Z naszej strony na pewno będą próby doprowadzenia do pewnego uporządkowania działań opozycji, chociaż znów się obawiam, że to będzie potraktowane jako niedanie opozycji pewnych przywilejów – powiedział we wtorek szef PiS Jarosław Kaczyński. Oskarżył opozycję o „wezwania o charakterze antypaństwowym”.

    +++++++++++++++++++

    To horrendum nieprawości i podłości. Brak słów na to co Kaczyński dziś w rocznicę stanu wojennego mówi do Polaków. Prezent pod choinkę od naczelnika państwa na Święta Bożego Narodzenia. Po takich zapowiedziach już chyba nie ma wątpliwości, co pozostało Polakom. Złapać za ryj kaczystowską hydrę i o glebę. Majdan nie Majdan – niestety na PiS czyli „organizację przestępczą” działa tylko siła.

    Namiastkę użycia siły wobec aroganckiej władzy był protest kobiet. I zadziałał. To jest jedyny właściwy trop.

  4. Na 80. miesięcznicy smoleńskiej przemawiał dyktator. Po raz pierwszy użyte zostało wojsko na Krakowskim Przedmieściu, żandarmeria wojskowa ubezpieczała policję, odgradzając przestrzeń wokół krzyża od stuosobowej grupy Obywateli RP protestujących z białymi różami w dłoniach.

    Dyktator Kaczyński miesięcznicę nazwał… jubileuszem: „Dzisiaj osiemdziesiąta miesięcznica, można powiedzieć – jubileusz tego wszystkiego, co czynimy dla pamięci, dla prawdy, dla godności Rzeczpospolitej”.

    Zapowiedział koniec demonstrowania społeczeństwa obywatelskiego, gdy on wraz ze swoim ludem smoleńskim – piknikuje.

    Dyktator określił, iż stuosobowa grupa usiłuje narzucić… prawo silniejszego. Podczas gdy jego ciemnego ludu było tysiące. To słynny syndrom: „nikt nam nie wmówi, że białe jest białe…”

    Oraz dyktator ogłosił swoje przykazania absurdalne: PiS jest „partią wolności”, a Polska pod rządami tej partii – „jednym z niewielu wolnych krajów w Europie”.

    Polacy! Witajcie w dyktaturze!

  5. Polemizujący między sobą publicyści „Wyborczej” – jak postępować z pisowcami, gdy przegrają, gdy nie będą mieli władzy – to bardzo interesująca wprawka intelektualna.

    Czy zastosować pisowskie bezprawie w stosunku do polityków PiS, czy jednak zastosować prawo? Pojawia się pytanie: jakie prawo?

    Wszak po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego, a to nastąpi z chwilą, gdy większość będą mieli w nim sędziowie z nadania PiS, Konstytucja przestanie działać, gdyż TK zatwierdzi wszystko, co zechce prezes. Ustrojem w Polsce będzie: wola prezesa. Konstytucja będzie martwa, a obowiązywać będą wyroki pisowskich sędziów TK w formule: „zgodne z Konstytucją RP”, choć nie będzie zgodne.

    Czy wobec tego sądzić PiS wg ich prawa, które będzie obowiązywać, jako bezprawie wg norm demokratycznych? Czy sądzić wg prawa przed zdemolowaniem prawa? A w tym ostatnim wypadku, trzeba będzie odkrecić prawo do stanu przedpisowskiego i wyroki jego antydatować.

    Ale najbardziej istotne jest: jak odebrać władzę PiS, gdy zniszczą wszystko i uniemożliwią przejęcie władzy w sposób demokratyczny, stwarzając demokrację fasadową (po prostu: reżim)?

    Jak zmusić ich do oddania władzy? Poprzez Majdan?

  6. Problem z Jarosławem Kaczyńskim jest ten, iż jest on „nie do kupienia” w przeciwieństwie do innego byłego premiera-uciekiniera.

  7. Otóż Pan prezes może w tym kraju być rozumiany dwojako. Są jego wierni, którzy bez mrugnięcia okiem przyznają mu rację. Tak powinna wyglądać demokracja i wolność, czyli prawa, zakazy i ograniczenia narzucone i wymyślone w tej „mondrej” siwej łepetynie. Prawo kształtowane w potrzebie chwili. Prezess jest jak rewolwerowiec z westernu. Strzela z rewolweru, kiedy usłyszy nawet szmer za plecami – dajmy na to myszy. Biada myszy! A co dopiero jakiejś zbieranina, która pohukuje gdy prezess raczy kazanie prawić do wiernych na miesięcznicy.

    No, cóż mamy do czynienia z człowiekiem ogarniętym chorobliwą obsesją na swoim punkcie. Na punkcie swojej „najmojszej” racji To niebezpieczne. Cóż nam nieborakom robić? Wypada jedynie przeżyć to marne jego jestestwo. Wstydzić się za to, że przynosi wstyd ludzkości i Polsce, albo wypowiedzieć posłuszeństwo. Bo przecież normalny człowiek nie wydobywa z siebie podobnego bełkotu. Co ciekawe pada on na grunt podobnych do prezesa ‘urodziwych’ w rozum obywateli tego kraju, którym wydaje się, że jest to logiczne, a oni cokolwiek z tego rozumieją.
    Żeby dobrze zrozumieć prezessa i jego mentalność trzeba sięgnąć do postaci z naszej literatury. Najlepiej do prezesa pasuje postać kobiety protoplastki postaci z dramatu Gabrieli Zapolskiej Pani Aniela Dulska, czyli lwowska mieszczka niejaka Gołąbowa. Rodzina Dulskich lub Pani Dulskiej była opisywana w wielu spektaklach teatralnych i filmach. Chodzi tu o typową polską hipokryzję, zakłamanie, skąpstwo, fałszywie rozumianą religijność, mściwość, postępowanie na pokaz, czyli cechy u prezessa i przeciętnego PiSSowca uważane za cnoty narodowo katolickie, polskie. I coś w tym jest. To są de facto nasze cechy. Nie możemy powiedzieć, że nie.

    Galicja na przełomie wieku XIX i XX była siedliskiem europejskiego zaścianka i kołtunizmu, gdzie ludzie mówili po polsku z lekki akcentem. Dziś niewiele się zmieniło. Polska nadal jest w kulturowych okowach dulszczyzny.

    Wszystkie cechy kołtuna i zaściankowca posiada zatem Kaczyński – stary zgorzkniały kawaler. Prócz języka oczywiście – bo on wschodnio nie zaciąga. Za to nadrabia mentalnością I sekretarza towarzysza Władysława Wiesława Gomułki. Pozostałe cechy Dulskiej czy jak kto chce Gołąbowej pasują do Kaczyńskiego jak ulał.

    Wszyscy sąsiedzi to mniejsi lub więksi wrogowie dążący do „kondominium”. Dybiący na Polskę. Przybysze roznoszący robaki i pierwotniaki. Prezesa cechują więc tchórzostwo, uprzedzenia, ksenofobia i homofobia.

    Życie w stanie bezżennym nie jest korzystne dla człowieka. Są tacy, którzy sobie z tym jakoś radzą, są playboyami, żigolakami, są księżmi próżniakami. Bywają otwarci na świat, na ludzi. Niestety są tacy jak prezess zamknięci, nieufni, wrogo nastawieni z kompleksami. I tacy najczęściej uważają, że ich stan jest najlepszy i wszyscy powinni brać z niego przykład.

    Cóż taki Dulski robi w ciszy swojego zapyziałego mieszkanka prócz tego, że czasem nieszczerze się modli? Ogląda rodeo ciesząc się do rozpuku jak dureń w kapeluszu i w ostrogach przy obuwiu męczy zwierzaka i jeszcze bardziej jak dureń ten zostanie zrzucony na glebę. Co jeszcze ogląda? Może kino nocne, filmy dla dorosłych, „różową serię”, „Emmanuelle” (porno light). To go bawi? Oficjalnie jednak gani młodych, którzy oglądają pornosy w Internecie i popijają przy tym piwo. Co jest oczywistą cechą młodości i buzujących hormonów. To jest przynajmniej w zamyśle szczere w przeciwieństwie do nieszczerze mamrotanej pod nosem, modlitwy. Co jeszcze prócz tego Dulski może robić? I tu mamy najważniejsze. Układa plany jak „uszczęśliwić” naród, który musi jego zdaniem przystosować swoje życie do jego wzorca, czyli stać się Dulskim. A na koniec wznosi modły:

    „Oto wznoszę swoje modły
    Do Boga, Marii i Syna:
    „Zniszczcie tego skurwysyna…….

    „Żeby mu okradli garaż,
    Żeby go zdradzała stara,
    Żeby mu spalili sklep,
    Żeby dostał cegłą w łeb,
    Żeby mu się córka z czarnym
    I w ogóle żeby miał marnie,
    Żeby miał AIDS-a i raka.”
    38 milionów Dulskich – oto marzenie naszego Dulskiego prezessa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.