Koniec kościoła łagiewnickiego

Choć Boże Narodzenie nie ma nic wspólnego z dniem, gdy na świat przyszedł Jezus Chrystus, a św. Mikołaj (na którego w wigilię wszyscy czekają) jest komercyjnym bożkiem wymyślonym przez marketingowców coca coli, to trudno w te święta uniknąć refleksji nad stanem polskiego kościoła katolickiego tym bardziej, że kilkanaście dni temu doszło do zmiany w jednej z najważniejszych polskich archidiecezji.

Kardynał Stanisław Dziwisz ustępuje z urzędu metropolity krakowskiego. Na prestiżowym stanowisku zastąpi go abp Marek Jędraszewski metropolita łódzki. W Krakowie przyjęto to źle. Dotąd bowiem arcybiskupi byli związani z miastem. I były to nietuzinkowe osobowości. Wystarczy przypomnieć kardynałów Adama Sapiehę, Karola Wojtyłę czy Franciszka Macharskiego.

Marcin Przeciszewski szef KAI, człowiek obeznany z tym, co dzieje się za kulisami kościoła, wyjaśnia to tak:

„Abp Jędraszewski ma wiele atutów. Jest jedną z bardziej wybitnych postaci episkopatu. Do tego ma wielkie doświadczenie – najpierw biskupa pomocniczego w Poznaniu, potem te kilka lat w Łodzi. Ta ostatnia to jedna z najtrudniejszych diecezji. Jak wskazują badania religijności, są tam jedne z najniższych wskaźników praktyk religijnych.”

Kiepska to rekomendacja zwłaszcza dla tych, którzy pamiętają zaangażowanie Jędraszewskiego w obronę arcybiskupa Paetza. Jędraszewski, który był wtedy biskupem pomocniczym w Poznaniu, organizował nawet akcję podpisywania listów poparcia dla swojego przełożonego.

*

Kontrowersje budzi nie tylko wybór na stolicę św. Stanisława osoby, która nie jest związana z Krakowem, ale także jej konserwatywne poglądy. Abp Jędraszewski ma publicystyczne zacięcie. Chętnie politykuje i gani. Oto kilka charakterystycznych dla niego wypowiedzi.

O katastrofie smoleńskiej: „Prawda z trudem przebija się przez zasieki kłamstw, które od samego początku były podawane do publicznej wiadomości (…) Niewytłumaczalne jest zawieszenie działania praw dynamiki Newtona. Bo przecież uderzenie samolotu w ziemię z ogromną prędkością, musiałoby skutkować ogromnym lejem. A tego leju nie było”.

O gender: „Mogę sobie łatwo wyobrazić, że (…)w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu, na terenie Europy, tak jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych w rezerwatach. Byli sobie kiedyś tacy ludzie, którzy tu zamieszkiwali, ale przestali istnieć na własne życzenie, ponieważ nie potrafili uznać tego, kim są od strony biologicznej”.

O zdradzie: „W przysiędze małżeńskiej nie jest napisane opuszcze cię, gdy mnie zdradzisz. Należy trwać w małżeństwie, a zdrada może być okazją, by stawać się wiernym jeszcze bardziej”.

O czarnym proteście kobiet: „To, co się dzieje, te czarne marsze, są przerażającą współczesną manifestacją cywilizacji śmierci (…). Popatrzmy na zdjęcia tych, którzy biorą udział w czarnych procesjach. Jakie tam są twarze. I jak bardzo różnią się od waszych”.

O związkach homoseksualnych: „Kościół nie zabrania homoseksualistom kochać. Natomiast nie mogą oni oczywiście kochać osób tej samej płci”.

*

Nominacja abp. Marka Jędraszewskiego jest niezrozumiała, bo zupełnie nie w duchu Franciszka. Jak więc wyjaśnić ten błąd papieża?

Jedni twierdzą, że Franciszek słabo się orientuje w polskim kościele, inni że Europa w ogóle papieża nie interesuje, pierwszeństwo i serce daje on krajom nowego kościoła: obu Amerykom i Azji. Stąd podejrzenia, że decyzję papież podjął pod wpływem swego jałmużnika abp. Konrada Krajewskiego, księdza łódzkiej archidiecezji.

W kręgach katolickich intelektualistów nominacja czołowego przedstawiciela konserwatywnego skrzydła episkopatu jest odbierana jako dobicie resztek tzw. „kościoła łagiewnickiego” i upokorzenie tych, którzy tęsknią za katolicyzmem otwartym, do jakiego przyzwyczaili Kraków i całą Polskę Wojtyła, Macharski, Turowicz i Tischner.

Zbigniew Noska

ZOBACZ KOMENTARZE: 26

  1. Z wywiadu księdza Tadeusz Isakowicza-Zaleskiego dla Super Ekspresu:

    „- Zmieniając temat. Środowiska „Gazety Wyborczej” czy tzw. Kościoła otwartego z przerażeniem przyjęły decyzję Ojca Świętego Franciszka, który na stanowisko metropolity krakowskiego powołał abp. Marka Jędraszewskiego. Czy wybór metropolity łódzkiego jest zaskoczeniem?
    – Muszę przyznać, że to zaskoczenie przynajmniej tej rangi, co wybór na stolicę Piotrową kardynała Bergoglia z dalekiej Argentyny. Od wielu lat kardynałem w Krakowie zostawał biskup z Galicji – z Krakowa, ze Lwowa, z innych miast. Teraz następcą kardynała Stanisława Dziwisza zostanie biskup urodzony w Poznaniu, który w stolicy Wielkopolski był biskupem pomocniczym, a w ostatnich latach był ordynariuszem w Łodzi. Zaskoczenie jest tym większe, że Ojciec Święty odrzucił wszystkich trzech kandydatów przedstawionych mu przez kardynała Dziwisza.
    – Jak ocenia ksiądz ten wybór?
    – Poznałem księdza abp. Jędraszewskiego, gdyż w Łodzi fundacja Brata Alberta, którą kieruję, ma dwa ośrodki. Ksiądz arcybiskup święcił jeden z nich. Cechuje go duża skromność, a także wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka, w tym problemy osób niepełnosprawnych. To biskup wszechstronnie wykształcony, który może nawiązać do najlepszych tradycji kościelnej inteligencji, recenzentem jednej z prac ks. abp. Jędraszewskiego był ks. Józef Tischner. Jako duszpasterz nowy metropolita krakowski rozmawiać będzie z każdym. Ale w duchu ewangelii. Dla arcybiskupa tak znaczy tak, nie znaczy nie, a dwa dodać dwa równa się cztery. Dla pewnych środowisk może to być problem.”

    • Popełniacie ten sam błąd tylko z różnych pozycji. Nie ma związku między poglądami politycznymi i społecznymi człowieka a jego wiarą w Boga. Chyba, że ktoś uważa, że kler to Bóg. A wy tak własnie myślicie. Wśród księży zwłaszcza katolickich jest znaczny procent osób niewierzących. Oni traktują swą służbę Bogu jako zawód, który przynosić ma im osobiste, często materialne korzyści. Dlatego polski kler w większości popiera PiS. Bo doi dzięki nim kasę państwową, drenuje Waszą kieszeń .W zamian pomaga PiSowi prać Wasze mózgi, czego Jerzy jest najlepszym przykładem.

      • Błędne wnioski Ja nie uważam,że „kler to Bóg”. Pozostałe stwierdzenia również nieprawdziwe. Ale… nikomu nie odmawiam poglądów, nawet najbardziej absurdalnych, takich jak Twoje ocierające się o science fiction.

  2. Czy chrześcijanin może być lewakiem? Czy osoba mająca lewicowe poglądy może wierzyć w Jezusa Chrystusa? Trudno to sobie wyobrazić w dzisiejszej Polsce. Kościołowi daleko do lewicy, lewicy również nie po drodze z kościołem. W kościele katolickim przeważa frakcja toruńska, na lewicy nadal unosi się odór tępego antyklerykalizmu w wykonaniu zgrai Palikota. Rydzyk skutecznie skolonizował nie tyle wiernych, co kapłanów. Pal licho z wiernymi którzy dali się omamić toruńskiej rozgłośni, ale gdy większość księży swoim autorytetem podpisuje się pod jego działalnością… ciężko powiedzieć trudno.

    W takie dni jeszcze bardziej, dziś mija kolejna rocznica powstania Republiki Tarnobrzeskiej. Państewka które było realizacją idei socjalizmu agrarnego. 6 listopada 1918 roku na wiecu wielotysięczny tłum opowiada się za sprawiedliwością społeczną, przeprowadzeniem reform, w tym reformie rolnej. Tłum skandował hasła rewolucyjne. Na czele postępowego zgromadzenia stał ksiądz Eugeniusz Okoń –zapomniana postać. Wybitny człowiek, obrońca ludu i uciśniony, postępowy poseł na sejm. Jako ciekawostkę dodam, że zawsze siedział po lewej stronie. Czerwony ksiądz, jak go nazywano, za swoją działalność został aresztowany.

  3. Świetny wierszyk okolicznościowy na tematy ogólne dla wszystkich. Ze specjalna dedykacja Jerzemu.

    Wierszyk jest na temat, bo mową jest tu przede wszystkim o Świętym Mikołaju, papieżu i kilka odniesień dotyczących Polaków oraz polityków.

    Autor: Mateusz Damięcki ( syn Macieja Damięckiego tego Damięckiego, aktora). Sam też jest aktorem

    Kochany Święty Mikołaju!

    W tym roku byłem bardzo grzeczny
    O wiele grzeczniejszy niż w zeszłym
    Mam piątkę z PeO i z religii
    I już przeczytałem pół Biblii
    Kolega chodzi na etykę
    Wybiłem mu oko patykiem
    Nie znoszę Europejskiej Unii
    I byłem na mszy u komunii
    Mikołaju mój dobry święty
    Czy masz dla mnie piękne prezenty?

    Poproszę najnowszy zestaw klocków lego:
    „Dwóch ONR-owców kopiących czarnego”
    O kij bejsbolowy z nadrukiem kotwicy
    Z napisem – „Polacy Walczącej Stolicy”
    W zestawie z gąbeczką do czyszczenia drewna
    Bez piłki, piłeczka nie będzie potrzebna.

    Na drzwiach chcę zawiesić plakat z prezydentem
    Naklejkę z premierką i z Franciszkiem Świętym
    Plakietkę z inskrypcją: Śmierć wrogom narodu”
    Zawieszkę na klamkę: „Nienawidzę KOD-u”
    Naszywkę z napisem „Aleppo” na spodnie
    Bo w szkole mówili, że teraz tak modnie

    I jeszcze poproszę „Smoleńsk” na blureja,
    Książkowy poradnik „Jak rozpoznać geja”
    CD z piosenkami barda uciśnionych
    Żeby Polska była Polską ogolonych
    Poproszę też zestaw do koronowania
    Jezusa, koronę, tron do panowania

    T-shirt z podobizną marszałka naszego
    Piłsudskiego z przodu, z tyłu Kuchcińskiego
    Breloczek do kluczy z wizerunkiem płodu
    Do piórnika zdjęcia: prezesa za młodu
    Prezydenta Wałęsy – zdrajcy, Bolka – w ciupie
    I majteczki z prezesem Rzeplińskim na pupie

    Daj też pieska, szczeniaczka, tak na 6 miesięcy
    Bo potem są wakacje, więc nie chcę na więcej

    Daj mamusi to szczęście, żeby tatuś wrócił
    Tatusiowi daj wódki, żeby się nie smucił
    Siostrze daj torebkę, drogą w chuj, od Prady
    Daj różaniec dla babci, taki z czekolady
    Żeby jednocześnie modliła się i jadła

    A jak nie dasz to spadaj! Już! Won! Idź do diabła!

  4. O papieżu Franciszku można mówić i pisać chętnie, tym bardziej że swoimi poglądami do tego w dość specyficzny sposób sam wiernych zachęca. Ostatnio ponownie dolał oliwy do katolickiego ognia tym razem w sprawie ” raju, otwartch kościołów i bycia rodzicem chrzestnym”. Przyznam, że ostatnimi czasy co raz częściej i co raz mniej chcę zrozumieć tego papieża, jakże odmiennego od swoich dwóch wielkich poprzedników, gdyż odnoszę wrażenie, że Franciszkowi od początku wcale nie chodziło o kontynuację naprawy (św. Jan Paweł II, Benedykt XVI) i wzmocnienie Dzieła Chrystusowego spaczonego przez ostatnie kilkadziesiąt lat przez lewacką bezbożność, ale wprost przeciwnie, że chodzi mu o to, by przez wprowadzenie do Kościoła zmian pozornie uznanych za dobre i sprawiedliwe wysadzić ten Kościoł z obecnych fundamentów zakotwiczonych w Piśmie Św. i stworzyć od podstaw nowy przybytek, w którym człowiek zastąpiłby we wszystkim Boga.

  5. Papież Franciszek w tej sprawie jasno wypowiedział się publicznie w imieniu Kościoła rzymskiego, stwierdzając, iż życie przyszłej matki jest wartością wyższą od życia płodu, który ewidentnie zagraża jej życiu lub zdrowiu.

  6. Polski kler i polski episkopat NIE ZNAJĄ i nie mają nawet zamiaru poznać stanowiska w sprawie aborcji świętych doktorów Kościoła, na przykład tego, co na temat przerywania ciąży nauczał św. Augustyn, czy św Tomasz z Akwinu, główni i niepodważalni dogmatycy Kościoła rzymskiego!
    A tak jakoś się dziwnie składa, że OBAJ nie widzieli niczego karygodnego w zabijaniu płodów ludzkich, jeśli tylko zachodziłaby obawa, iż po urodzeniu stanowiłyby karykaturę wizerunku Boga, na którego obraz i podobieństwo Człowiek stworzon przecież został! Fakt nie pochwalają takich praktyk, ale potraktowawszy zabicie trwale niezdolnego do egzystencji płodu, jako klasykę mniejszego zła, sprawę oddają pod rozwagę sumienia przyszłej matki i sprzeczności.

  7. Kościół, w osobach episkopatu i kleru bardzo się troska o życie istot nienarodzonych, ale ta troska zupełnie mu przechodzi w momencie porodu! Dość wspomnieć wysłanie przez papieża Innocentego III, więc wedle nauki Kościoła nieomylnego następcy Jezusa, armii rezunów, z wyraźnym rozkazem …wymordowania WSZYSTKICH, więc również kobiet w ciąży, mieszkańców miasta Bezires!
    Powodem tamtego, świętobliwego ludobójstwa, było tylko to, że albigensi i katarzy stanowczo krytykowali skrajnie hedonistyczne rozpasanie ówczesnego kleru, a zwłaszcza episkopatu, na potrzeby których to które to zbytków, bezpardonowo łupiono dziesięciną ówczesne pospólstwo w całej Europie.
    Niektórzy papiescy siepacze mieli jednak wątpliwości, podnosząc, iż nie wszyscy mieszkańcy wyrzynanych prowincji są „heretykami”, więc jak rozpoznać tych, którzy powinni zostać oszczędzeni z rzezi?
    „Zabijcie wszystkich, Bóg swoich rozpozna”! Odparł wyniośle papież Innocenty, udzielając siepaczom „w imieniu Boga odpustu zupełnego”

    • Co za idiotyczny wpis! „Co ma piernik do wiatraka?” Tematem jest kościół łagiewnicki i abp M. Jędraszewski nowy metropolita krakowski. Czym innym jest współcześnie mordowanie nienarodzonych, a czym innym okoliczności wojen albigeńskich i zdławienie ruchu katarskiego. Mimo tego odniosę się do niego bo świadczy o braku zrozumienia wielu poczynań Kk na przestrzeni wieków. Lubię jasne sytuacje i sprawiedliwie przedstawione.
      Papież w sprawach doczesnych jest omylny. Dogmat o papieskiej nieomylności dotyczy spraw wiary i obowiązuje dopiero od I Soboru Watykańskiego1870 r. Dogmaty uchwalane są bardzo rzadko i jego ogłoszenie obwarowane jest trzema warunkami określonymi w IV rozdziale Konstytucji soborowej „Pastor aeternus” (wieczny pasterz) z 18 lipca 1870 r. Kiedy Lotariusz z Segni został papieżem Innocentym III, ruch katarski istniał już od dwustu lat. W stosunku do nich Innocenty III nie był nieomylny.
      Katarzy naruszali porządek prawny, społeczny, religijny i gospodarczy. Odrzucali władzę feudalną, przywództwo Kościoła i kapłanów, stworzyli własnej, niezwykle tajemniczej i złożonej liturgii oraz nazwanie papieża antychrystem, a Rzym ladacznicą Babilonu. Katarzy („czyści”) byli pełni tajemniczych obrzędów zostali w Rzymie określeni jako ruch heretycki, odszczepieńczy. Mimo tego nie nazywano ich heretykami tylko albigensami od miasta Albi. Społeczność katarska była świadoma, że ich idee spowodują interwencję Rzymu, więc zaczęli się przygotowywać do konfrontacji. W tym celu zaczęli się zbroić, budować zamki obronne. Do pontyfikatu Innocentego III – Kościół podejmował próby ich pokojowego nawrócenia, zawsze bezskutecznie, a próbowało wielu wybitnych kaznodziei jak: Bernard z Clairvaux, św. Dominik (Dominik Guzman) czy brat Piotr z Castelnau, zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach przez skrytobójcę na dworze Rajmunda VI, hrabiego Tuluzy. Jego śmierć stała się bezpośrednim powodem do wybuchu wojny przeciw ruchowi katarskiemu. Trzeba umieć wczuć się w epokę, kiedy Europa tkwiła w głębokim feudalizmie. Wiem, że nie mam co liczyć na to oczekiwane przeze mnie wczucie się w ówczesną epokę współczesnego lewactwa, dla którego katarzy walczący z Kk, z rozpasaniem „ówczesnego kleru, a zwłaszcza episkopatu, na potrzeby których to które to zbytków, bezpardonowo łupiono dziesięciną ówczesne pospólstwo w całej Europie” z miejsca wzbudzają ich sympatię. Obecne podatki pospólstwa to przeszło 50 % zarobku. Wojna trwała etapami od 1209 do 1226 r. (10 lat po śmierci Innocentego III), kiedy w Langwedocji interweniował ze swoimi wojskami francuski król Ludwik VIII Lew. Potem na teren pd Francji wkroczyli inkwizytorzy (10 lat po śmierci Innocentego III, więc nie można go czynić winnym prześladowaniom), głównie mnisi zakonu urosłego w siłę zakonu Dominikanów i tym, którzy nie chcieli wyrzec się swych heretyckich poglądów palono na stosach a ich majątek konfiskowano. Największy grzech pontyfikatu Innocentego III to pycha, odrzucenie wizji papiestwa która powinna być realizacją ewangelicznej misji miłosierdzia i pokoju. Papież Innocenty III uważał się za drugiego po Bogu, ponad wszystkimi ziemskimi władcami, zamiast być skromnym następcą św. Piotra. W historii byli papieże gorsi od Innocentego III pod względem moralnym a nawet zbrodniarze. Innocenty III, oprócz ciemnej strony jego pontyfikatu – rozpoczęcia rozprawy z katarami, jego pychy, ma sporo zasług dla Kk. Był człowiekiem głębokiej wiary, rozumianej tak jak to czuli ludzie jego epoki co jest nie do zrozumienia przez współczesne lewactwo. Przypuszczam, że stąd takie wpisy jak ten o nicku „Jerzemu pod choinkę pisze”. I do tego nawiązanie do współczesnych mordów nienarodzonych. Jak jest wojna giną dorośli ludzie i jest to tragedią, ale jeszcze gorsze i wyjątkowo odrażające i bestialskie jest to, że w czasach pokoju, od zakończenia II wojny światowej wymordowano w Polsce przeszło 6 milionów ludzi nienarodzonych nie mających szans aby się obronić.

  8. Kościół katolicki wyszedł na głupka, tak orzekł rektor KUL-u ks. prof. Alfred Wierzbcki.

    Przy władzy PiS, które prezentuje się, jako PZPR, Kościół to Front Jedności Narodowej (katolików).

    Z całym szacunkiem dla Kościoła, ale ta instytucja jest głupsza obecnie od PiS, więc wychodzi, iż mamy do czynienja z duumwiratem: Głupi i głupszy.

    Głupszy więc chce zamknąć usta prof. Wierzbickiemu. Jako głupszy zraniony poczuł się arcybiskup lubelski Stanisław Budzik, który wyraża się w imieniu katolików.

    Kościól staje się żałosny przez takich budzików. Przepraszam: Budzików. Już czas panie Budzik obudzić się i przestać publicznie zabierać głos. W świątynii chrzanić o niebycie i metafizyce. Ale to trzeba potrafić, zaś wykształcenie polskich biskupów w filozofii jest żadne.

  9. Nie było i nie ma żadnego kościoła łagiewnickiego, toruńskiego czy innego. Jest jeden niepodzielny kościół apostolski. „Kościół łagiewnicki” to wymysł liberałów z korzeniami w Unii Wolności z końcowego okresu istnienia tej partii. Jan Maria Rokita wymyślił „kościół łagiewnicki”. To jedna z nieudanych prób podzielenia Kk w Polsce. Jednomyślności nie ma nigdzie, w żadnych strukturach, organizacjach, partiach. W Kościele katolickim też zdarzają się hierarchowie, księża, czy zakonnicy o różnych poglądach i nawet takich, które nie mają nic wspólnego z Ewangelią. Tacy są marginesem; zostają odsunięci od sprawowania jakichkolwiek funkcji kościelnych.
    Abp Marek Jędraszewski jest najlepszym kandydatem do objęcia metropolity krakowskiego. Kraków musi mieć najlepszego – to bardzo ważna metropolia. Skąd autor wie, że „W Krakowie przyjęto to źle”? Pewnie znowu z „Newsweeka” lub z „GW”.
    Nowy metropolita krakowski też jest nietuzinkową osobowością. Nie „owija w bawełnę”; bezwzględnie tępi lewackie „postępowe” wynalazki dotyczące ludzkiego życia i płciowości, rodziny, wychowania, ewangelizowania wiernych.
    Jak do tej pory nie spotkałem się z żadną wypowiedzią księdza biskupa z którą bym się nie zgadzał.
    Dla mnie ta decyzja Papieża Franciszka jest całkowicie zrozumiała, zgodna – jak autor się wyraził – z jego duchem, Duchem Świętym inspirującym do działań właściwych, zgodnych z prawem Boskim i naturalnym. Tzw. „katolicyzm otwarty” to też wymysł lewacki obliczony propagandowo na rozbicie Kościoła, wyznawcom zohydzenie kleru. Wojtyła, Macharski zwolennikami kościoła otwartego wg lewackich wskazań jest wielką nieścisłością.

    • Jednym słowem „kościół otwarty” to kościół „lewacki” i jest nie do przyjęcia. Jak więc rozumieć słowo Ewangelii? W takim razie tam też jest wiele „lewacko” brzmiących przekazów. Przecież to co ten antykatol Jerzy i to w tygodniu przedświątecznym mówi jest ostrzeżeniem dla normalnych katolików. Bo przecież takich w tym kościele jest więcej. Brawo – więcej tak myślących tłumoków w kościele jak Jędraszewski i Jerzy to już wkrótce Kk będzie skamieliną. Ale mnie to nie obchodzi. Taka to tylko dygresyjka świąteczna.

      Nawet nie zastanowi się jeden z drugim dlaczego Kk traci wiernych, dlaczego natrafia na opór, dlaczego ludzie się zniechęcają. W domu bożym tak jak w każdym ważna jest atmosfera. Wtedy ludzie wychodzą i nie wracają albo wierzą bez podobnych do Jerzego i Jędraszewskiego współbraci i tzw pasterzy.

      • Panie Łob*uz! Zgadza się; ” ‚kościół otwarty’ to kościół ‚lewacki’ – jest nie do przyjęcia”. W Ewangelii nie ma nic lewackiego. Nie ma pochwały związków jednopłciowych, nie pochwały mordowania nienarodzonych i chorych.
        Ludzie typu ks. Bonieckiego i kilku innych nie są normalnymi katolikami właśnie dlatego, że sprzeniewierzają się Ewangelii.
        I właśnie dlatego, że są tacy pasterze jak abp M Jędraszewski. Droga do unicestwienia Kk akurat wiedzie drogowskazami lewactwa, którego tu np jest m. in. Pan Łob*uz. W Zach. Europie rzez pójście wg tych drogowskazów Kk został w szczątkowej, zdegenerowanej formie. W budynkach kościelnych powstają dyskoteki, muzea, wystawy itp. W Polsce dzięki takim pasterzom jak abp M Jędraszewki nie grozi mu stanie się „skamieliną” i to lewactwo wkurza. Coraz więcej młodych ludzi jest przy kościele hołduje patriotyzmowi. Wasze, lewackie zabiegi w Polsce się nie udadzą. Tłumokiem, i to bez kultury to jesteś Pan. Pańskie komentarze i innych zdziczałych tu piszących nie wspierają myśli zawartych w felietonach gospodarza blogu, szkodzą im. Ja cieszę się z Pana obecności i innych podobnych zaklinaczy rzeczywistości. Wkładają w wypowiedzi papieża Franciszka, rzekomo podzielającego lewackie poglądy w temacie nienarodzonych, rozwiedzionych małżeństw, płciowości. Potem jakoś brak sprostowania wymyślonych bredni, kiedy papież wypowie się precyzyjniej i dosadniej. Znać w tych wpisach goebbelsowską i komuszą szkołę propagandy, kształtowania społeczeństwa na swoją modłę. Gdyby Kk w Polsce poszedł za radami takich jak Pan jego sytuacja byłaby jak na „światłym”, lewackim zachodzie. Tak trzymać Panie Łob*uz. Znacznie ułatwiacie rozeznanie co jest dobre dla społeczeństwa katolickiego. Wystarczy postąpić odwrotnie niż sugerujecie.

        • „Panie Łob*uz! Zgadza się; ” ‚kościół otwarty’ to kościół ‚lewacki’ – jest nie do przyjęcia”.”

          „Ludzie typu ks. Bonieckiego i kilku innych nie są normalnymi katolikami właśnie dlatego, że sprzeniewierzają się Ewangelii.”

          Panie Jerzy czy – wprawdzie były już – ks. Międlar jest lepszym katolikiem od ks. Bonieckiego?

          „Tak trzymać Panie Łob*uz. Znacznie ułatwiacie rozeznanie co jest dobre dla społeczeństwa katolickiego. Wystarczy postąpić odwrotnie niż sugerujecie.”

          Wie Pan co – w sumie jestem rad, że uważa Pan, iz ja w ten sposób pomagam kościołowi. Niech mnie Pan dalej namawia abym czynił swoją „świętą” misję. Z radością to zrobię – bo ja lubię pomagać ludziom nieszczęśliwym, chorym, potrzebującym pomocy. Taki jestem, pomimo, że jestem niewierzący. Jednak zdaje mi się, że drogowskazem dla katolików nie powinno być biegunowo odmienne postępowanie „lewaków”, lecz nauka Chrystusa. Bo w ten sposób wpada się w pułapkę czynienia sobie wzajemnych złośliwości. I Pan jest tego przykładem – zapomina Pan co jest naprawdę ważne. I co gorsze, ni w ząb Pan tego nie rozumie. Nawet nie stać Pana na odrobinę wysiłku.

          Proszę Pana – jeszcze taka uwaga – nie uważa Pan chyba, że polskie społeczeństwo polega jedynie na katolicyzmie? Podobno praktykuje około 40% katolików, a tendencja ma się marnie. I tu zaskoczę Pana – smuci mnie to, że macie takie kłopoty.

          • O swoje kłopoty potrafimy sami zadbać, ale każda pomoc jest cenna, szczególnie od Pana. Smuć się Pan o kłopoty lewactwa nieporównywalnie większe w Polsce od tych na Zachodzie jeśli chodzi o przyswajanie waszej propagandy przez społeczeństwo. Cieszę się, że nie brakuje Panu chęci do pisania na blogu Pana Noski. Nie pomaga to gospodarzowi, ale On uważa prawdopodobnie inaczej. Ułatwia to moje pisanie. Tak się składa, że odwrotne poglądy od lewackich są w większości zgodne z Chrystusowymi. Ja skromniej oceniam, że mniej niż 40 %, ale tendencja jest zwyżkowa. W złośliwościach Pana nie przebiję. Niestety, w większości niecelne i w dodatku źle świadczą o Pana kulturze.

            • „Lewacy” odmiennie do pańskiego kaczo-smoleńsko ekshumacyjnego nastroju tryskają optymizmem, bo takich jak ty opętańców bać się nie muszą. Na szczęście jesteście dość wrzaskliwym marginesem i wstydem tego narodu. Dlatego tak wiele o was się mówi. A szkoda, bo życie jest piękne i warto poświęcić je dla czynienia dobra oraz naprawiania tego co wy z takim zapałem rujnujecie.

              Nie to miałem jednak na myśli w pierwszym rzędzie. Nie otrzymałem odpowiedzi na pytanie pierwsze, a mianowicie kto wg pana jest lepszym „normalnym” katolikiem Boniecki czy ten plugawy smark Międlar?

              I czy powiedziałby pan prosto w oczy Bonieckiemu – jest pan nienormalnym katolikiem?

              • Mojego kaczo-smoleńsko ekshumacyjny nastrój jest bardzo dobry. Bać się nie musicie, bo nikt nie będzie was fizycznie atakował, chociaż nie wiadomo do czego może dojść, ale… to zależy wyłącznie od was. dalej mój komentarz do tego wpisu to: vice versa – dotyczy lewactwa. To wy wrzeszczycie na protestach KOD, wasi posłowie nie potrafią się zachować w Sejmie. I rzeczywiście doskonale do was pasuje Pana wpis: „Na szczęście jesteście dość wrzaskliwym marginesem i wstydem tego narodu”
                Ks A. Bonieckiemu brakuje „zgodności życia i posługi z Ewangelią, charyzmatem, tradycją i prawem Kościoła i Zgromadzenia”. Tak go oceniło zgromadzenie marianów którego jest członkiem. Zgadzam się ze stanowiskiem marianów Nie zgadzam się z ks. A Bonieckim.
                Nie mam zastrzeżeń do ks. Międlara. Jak dotąd nie znam jego wypowiedzi z którą bym się nie zgadzał.
                Powiedziałbym swoją opinię opinię pseudo księdzu prosto w oczy.
                Młody, a o wiele mądrzejszy od ogłupiałego lewactwem starego.

  10. Jesteśmy wyjątkowym państwem w tej części świata. Chyba nigdzie w Europie nie przeżywa się tak mocno podobnych wydarzeń, jak w tym przypadku zmiana na tronie kościelnego księcia.

    Owszem jest to wydarzenie dla kościoła, dla wiernych, ale dla państwa, dla wszystkich mediów jak leci, gdzie prowadzi się „mondre” dyskusje z pytaniem „oj co to bendzie?”.

    Niejednego przybysza odwiedzającego Nasz Piękny Kraj zapewne to zdziwi. No cóż, potencjalny przybyszu z dalekiego kraju, nie dziw się, że naród gorące dyskusje odbywa, bo odchodzi Dziwisz. Jeszcze nieraz się zDziwisz. Co ci udowodnię zaraz.

    Odwiedzasz miejsce na Ziemi, gdzie cały szpalerek polityków od prawa do lewa na czele z głową państwa chodzi jak piesek na smyczy kleru. Gdzie większość dziennikarskiego świata zważa na słowo widząc nadciągające nad głowę kropidło, jak ten topór. Bo może zamknąć usta. Gdzie kandydat na prezydenta jakby z metafizycznej woli Najwyższego zostaje namaszczony spuszczoną bożym dronem hostią. Złapie – nie da kalać uświęconego kawałka ciała bożego grzesznym pyłem ziemskim – wygra wybory. Nie złapie – przeklęty będzie na wieki! Już nie tylko przez prezesa.

    I żeby tak całkiem położyć cię na łopatki zdziwienia to trzeba ci powiedzieć, że to nie koniec. Bo owosz mamy od kilku tygodni Króla. Mieliśmy wielką uroczystość „intronizację”, którą zaszczycili nie wiedzieć czemu najważniejsi polityczni oficjele. Intronizowanym jest Żyd Jezus Chrystus – Syn Boży. A najlepsze jest to, że w wątpliwość można poddać czy on sam o tym wie, czy wyraził na to zgodę i czy jest z takiego wyboru zadowolony. Wszystko polega na wizjach niejakiej Rozalii Celakówny poprzez którą sam Chrystus miał się rzekomo domagać od Polski uznania za swego Króla. Dziwna to wizja, bo przecież wg katolików Chrystus jest Królem wszechświata. Po Co mu więc tak specjalne i nie bardzo zrozumiałe wyróżnianie Polski? Próżność, zachłanność? Przecież Bóg Chrystus to miłość.

    I wisienka na torcie mój drogi przybyszu względem oddania tego narodu w ręce klerykalizmu.

    Sejm ustanowił w czwartek rok 2017 Rokiem 300-lecia Koronacji Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Nasz parlament jakby co zastąpi we wszystkim Episkopat a Episkopat chętnie zastępuje parlament, rząd i prezydenta.

    Tak więc widzisz drogi przybyszu, że to wyjątkowe miejsce. Gdzie jest drugi taki kraj – tak skłócony, tak podzielony jednocześnie?

    Niewiele mnie obchodzi odejście Dziwisza i mianowanie kolejnego twardogłowego Diecezji krakowskiej. To powinna być sprawa Kościoła i wiernych. Nie powinniśmy na ten temat tyle dyskutować. Niestety tak całkiem odpuścić nie możemy bo za sprawą polityków i mediów Kościół sam włazi nam do domów tam gdzie go nie chcą.

    Wybór jakiego dokonał papież jest przede wszystkim złym wyborem dla samego kościoła. Tolerowanie i wynoszenie na kolejne szczeble kolejnych twardogłowych biskupów doprowadzi do dalszego spadku wiary w Kościele. Za kilkanaście lat zakończy się to klęską i tym samym, co stało się z Kościołem w krajach zachodu. Powtarzam jednak – to nie moja sprawa. Chociaż z drugiej strony, skoro Kościół ma być w Polsce tym, czym jest dziś, czyli pełnym drapieżnej wiary nośnikiem nietolerancji, mściwości, zachłanności to lepiej byłoby, aby go nie było. Na pewno zniknęłyby podziały, jakie występują w tej chwili. Elita polityczna stałaby się nareszcie normalna.

    W tekście autora zaskakuje mnie jedna rzecz, albo może źle zrozumiałem, może nie. Czy Pan Zbigniew nie uważa odchodzącego kardynała Stanisława Dziwisza za postać „nietuzinkową”, wybitną, dorównującą swoim poprzednikom? Pan Zbigniew wymienia kardynałów Sapiehę, Wojtyłę, Macharskiego i ani słowa o odchodzącym kardynale. Ejże Panie Zbigniewie! Czyż kardynał Dziwisz nie zasługuje na więcej uwagi chociażby zaraz po Wojtyle? Przecież to Dziwisz był światkiem świętości JPII. Już samo to coś musi mówić. Potem na końcu wymienia się znowu Wojtyłę, Macharskiego, Turowicza i Tischnera. Co z Dziwiszem?

    Wyrażę swoją opinię o odchodzącym. Nie chcę mówić za kogoś, choć domyślam się, dlaczego tak sformułował swój tekst autor. Kardynał Stanisław Dziwisz to porażka Kościoła, człowiek, który zrobił wiele złego i Kościołowi, i Polsce. To człowiek, który na lata skutecznie podzielił Polaków pochówkiem Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu. To nie był człowiek sprzyjający otwartemu katolicyzmowi. To człowiek, który reprezentował zamknięty, niereformowalny kościół, drapieżny, fałszywy katolicyzm.

    Zawsze mnie zadziwiało i ciekawiło, dlaczego w Kk biskupami nigdy nie zostają kapłani pokroju ks Bonieckiego, Tischnera, Lemańskiego, lecz mierne ale wierne mentalne kwadraciki, którzy przecież nie wiedzą co to nauka Chrystusa.

    Mam np. wątpliwości, co abp Jędraszewski zna lepiej – Pismo Święte czy prawa dynamiki Newtona. Dla kościoła lepiej byłoby aby zainteresował się bardziej tym pierwszym.

    Mogę również przewidywać, że jeżeli np. zgodnie z tym co mawia abp Jędraszewski biały człowiek będzie za Indianina Europy, to on będzie, jako dinozaur katolik i ksiądz za skamielinę dawno wymarłej przeszłości. Taki jak on kapłan do tego doprowadzi.

    Wierność u abp Jędraszewskiego jest chyba najsłabszą stroną. Świadczą o tym chociażby te „nauki” zacytowane w felietonie. Mowa o wierności naukom Chrystusa. Tak więc taki ktoś nie powinien zajmować głosu na ten temat. Poza tym, czym abp Jędraszewski mierzy wierność, miarą krawiecką, czy stolarską? Może w arszynach? Wierności albo się dotrzymuje, albo nie. Nie można być wiernym jeszcze bardziej, albo jeszcze, jeszcze bardzie, że strach, albo tylko trochę wiernym. Takie kocopoły może prawić niekoniecznie inteligentnej rzeszy kolegi redemptorysty z Torunia.

    Jak ktoś jest wkurzony to tak jest, że na twarzy się odbija. Abp niech popatrzy na twarze tych, którzy słuchają prezesa przemawiającego z drabinki. Tam są dopiero twarze. Chodzi jeszcze o to jakie emocje powodują taki grymas. Czym są motywowane. To jednak rozmowa na inny temat. I Jędraszewski miałby się z pyszna, bo to między innymi jego zasługa.

    Abp Jędraszewski nie przewidział również, że homoseksualiści maja rodzeństwo – braci, siostry. Czy homoseksualista nie ma prawa kochać brata heteroseksualnego miłością jak do brata? Szanowny Panie Jędraszewski czy Pan, jako kapłan katolicki nie będzie kochał miłością bliźniego drugiego kapłana tylko, że homoseksualistę?

    • Nie chciałem, walczyłem z sobą czy skomentować wpis Pana Łob*uza. Obiecałem sobie, że jeśli mnie bezpośrednio nie zaatakuje nie będę się odzywał. Jednak, to co tu napisał świadczy o jego całkowitej indolencji odnośnie tego co się w Polsce dzieje i musiałem zareagować
      Pominę wierutną bzdurę autorstwa Pana Łob*uza, że Polska to ” miejsce na Ziemi, gdzie cały szpalerek polityków od prawa do lewa na czele z głową państwa chodzi jak piesek na smyczy kleru”.
      Odniosę się do słów: ” mamy od kilku tygodni Króla. Mieliśmy wielką uroczystość „intronizację”, którą zaszczycili nie wiedzieć czemu najważniejsi polityczni oficjele. Intronizowanym jest Żyd Jezus Chrystus – Syn Boży. A najlepsze jest to, że w wątpliwość można poddać czy on sam o tym wie, czy wyraził na to zgodę i czy jest z takiego wyboru zadowolony”. Wszystko polega na wizjach niejakiej Rozalii Celakówny poprzez którą sam Chrystus miał się rzekomo domagać od Polski uznania za swego Króla. Dziwna to wizja, bo przecież wg katolików Chrystus jest Królem wszechświata. Po Co mu więc tak specjalne i nie bardzo zrozumiałe wyróżnianie Polski? Próżność, zachłanność? Przecież Bóg Chrystus to miłość”.
      Muszę więc wyjaśnić, że nie jest tak jak wyżej Pan Łob*uz napisał.
      Z tego cytatu zgodny z przwdą jest fragment: „wg katolików Chrystus jest Królem wszechświata”.
      W Biblii jest dużo przekazów o królowaniu nad światem. Wszak za jego wolą on powstał.
      W Nowym Testamencie Chrystus nazywany jest Królem (basileus – j. grecki) aż 115 razy.
      Bardzo częste nazywanie Jezusa Królem (częściej niż Boga Ojca) z jednej strony podkreśla absolutny charakter władzy: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28,18; por. Ap 19,16)
      ( Mt 28,18: „A Jezus podszedł do nich i powiedział: ‚Otrzymałem pełną władzę w niebie i na ziemi.'”)
      ( Ap 19,16: „Na Jego szacie i biodrze jest wypisane imię’Król królów i Pan panów!'”).
      , a z drugiej – stanowi dowód na rzeczywistą konieczność dokonania intronizacji Chrystusa w sercu, a w konsekwencji w całym narodzie polskim).
      Nie chcę przytaczać więcej bo mój wpis byłby zbyt obszerny.
      Dogmat o królowaniu Jezusa to jeden z najważniejszych elementów wiary katolickiej, stąd został zawarty w wyznaniu wiary. Nazwanie Jezusa „Królem” nie jest jedynie figurą kaznodziejską czy „katolickim patosem”. To jest dogmat, zarówno objawiony przez Boga w Piśmie Świętym, jak i ogłoszony przez kościelną hierarchię już na dwóch pierwszych Soborach Powszechnych, w Nicei – 325 r. i w Konstantynopolu – 381 r. W wyznaniu wiary są słowa: ” królestwu Jego nie będzie końca”.
      Rozumiem, że dla ludzi niewierzących jakimi są Panowie: Z. Noska i o nicku „Łob*uz”, jest to trudne do zrozumienia. Tylko, jak się czegoś nie rozumie nie powinno się o tym pisać krytycznie.

      A teraz najważniejsze.
      Jezus jest Królem niezależnie od woli człowieka. Jednak czy to wystarcza? Święty Paweł Apostoł jasno stwierdza, że osiągniemy zbawienie, czyli Bóg obdarzy nas niezliczonymi łaskami, tylko wtedy, jeżeli my uwierzymy i wyrazimy świadomy akt, że Jezus Chrystus jest Panem naszego życia (por. Rz 10,9). To samo dotyczy życia narodu: Jezus jest Królem wszechświata, ale dopiero wolna decyzja danej nacji sprawia, że ten naród uznaje nad sobą Jezusa jako władcę.
      Królowanie Chrystusa nikogo nie deprecjonuje. Wyznawców innych religii lub ateistów również. Jezus nikogo nie wyklucza ze społeczeństwa. Często rozmawiał innowiercami. Np. prowadził dialog z Samarytanką uwieńczony mową objawieniową (J 4, 1-42). W Polsce, w której króluje Chrystus, jest miejsce dla każdego: ateisty, Żyda, geja, Murzyna czy muzułmanina. Pod jednym warunkiem – poszanowania porządku w naszym kraju.
      Jak to obiecał Chrystus wykpiwanej przez was Rozlii Celakównie, „ostoją się tylko państwa, które Mnie uznają swym Królem”. Polska z Bogiem przetrwa. Intronizacja to nie jest tylko formułka zewnętrzna, ale ona ma odbyć się w każdej duszy. Ten uroczysty akt stanie się zachętą do detronizacji cielca w postaci wyzysku establishmentu czy wszechobecnego hedonizmu. Jeżeli szeroko pojęte reformy i rechrystianizacja polskiej konstytucji, praw i ustaw staną się faktem, możliwe będzie zagoszczenie w naszej Ojczyźnie zasad, obyczajów opartych na miłości i prawdzie katolickiej. 19 listopada świat usłyszał, że Królem Polski nie jest jakiś lewacki kabotyn, ale jest nim jedyny Zbawiciel Jezus Chrystus, a lewactwu pozostanie bezsilne wycie, co właśnie obserwuję.
      Nie jest tak, że” Kościół sam włazi nam do domów tam gdzie go nie chcą”.
      Każdy w Polsce może wpuścić do swego domu kogo chce. Ja chcę obecności Kk w moim domu za pośrednictwem mediów. Pan jak nie chce, niech sobie włączy TV Polsat, czy TVN. Będziesz Pan gościł w swoim domu miłe i oczekiwane antyludzkie idee lewackie.
      Pan nie jesteś od tego by mówić co jest „złym wyborem dla samego kościoła”, słusznie zauważając: „to nie moja sprawa”. Więc po co doradza Pan kościołowi? Już w zdaniu następnym całkowicie błędna ocena, że kościół jest: „… pełnym drapieżnej wiary nośnikiem nietolerancji, mściwości, zachłanności…”. I zaraz lewackie marzenie: „lepiej byłoby, aby go nie było. Na pewno zniknęłyby podziały, jakie występują w tej chwili. Elita polityczna stałaby się nareszcie normalna”, czyli jednomyślnie hedonistyczna – lewacka. Wówczas – jak już ma istnieć, to ” w Kk biskupami…” byliby „… kapłani pokroju ks Bonieckiego, Tischnera, Lemańskiego”. Pełna jedość kościoła z lewactwem. Tylko, że to już by nie był kościół Chrystusowy. Każdy w takiej Polsce byłaby bogiem w pełnej „wolności”.
      Abp Jędraszewski zna równie dobrze prawa Boskie jak i prawa dynamiki Newtona co pozwala właściwie ocenić pracę komisji lotniczej Millera czy Laska.
      Jak się nic w Zach. Europie nie zmieni, to spełni się przepowiednia abp Jędraszewskiego a Pana nie.
      O wierności Pan nie ma żadnego pojęcia, dlatego – same bzdury. Wymierza Pan ją swoją miarą, którą jest „wolność”.
      Jestem ciekawy, gdzie i kiedy abp M. Jędraszewski zanegował uczucia homoseksualisty do swojego rodzeństwa i rodziny. Jestem pewny, że odróżnia tę miłość od „miłości” seksualnej do przedstawicieli własnej płci. Lewactwu pomieszały się miłości, stąd problem z ich właściwym kwalifikowaniem.
      Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.

      • Indolencja – zupełnie nietrafione określenie. Przypuszczam, że nie zna Pan znaczenia tego wyrażenia.

        Do reszty tekstu nie będę się „stosunkował”. Swoje zdanie wyraziłem i nie odstąpię. Powiem tylko tyle – służalczość środowiska politycznego, medialnego i nie tylko w Polsce jest od lat widoczna. To rak, który szkodzi Polsce i obywatelom. Panu też.

        Resztę uważam za Pańskie paranoiczne wizje. Popisy znajomości Pisma Świętego są jedynie przykładem, że niczego Pan z tej Zacnej Księgi nie rozumie. I to jest jeszcze bardziej smutne, bo uważa się Pan za chrześcijanina. Być chrześcijaninem, katolikiem i nie rozumieć instrukcji postępowania, to żenujące. Trudno nawet porównać – no może mieć prawo jazdy i nie znać przepisów ruchu drogowego.

        Nie mam zamiaru psuć sobie nastroju w tych dniach zwłaszcza, że wczoraj miałem urodziny i mam czas miłych refleksji.

        • Aby używać argumentu o służalczości środowiska politycznego wobec Kk musi on być prawdziwy. W Polsce prawicowa strona polityków to osoby wierzące tak samo jak kler. Dlatego dochodzi między nimi do współpracy, jest zgodność poglądów w wielu sprawach a nie służalczość. Pan twierdzi, że jest służalczość wobec Kk przez zwykłe stwierdzenie, że tak jest. Stąd wyjątkowa nieporadność Pana stwierdzeń, od razu widoczna nieprawda.

          • A czym jak nie służalczością można nazwać uczestnictwo głowy państwa i najważniejszych osób w rządzie w takich kocopołach jak intronizacja? A czym jak nie służalczością jest są próby przepchnięcia ustawy pozbawiającej kobiety możliwości wyboru aborcji? Jedynie gniew kobiet i uliczne demonstracje przestraszyły i polityków i sam kościół. A czym jak nie służalczym wobec kościoła jst obecny konkordat, który stawia Nasze Państwo w roli sługusa watykańskiego niczym kiedyś „sojusz bratni” z ZSRR.

            Oczywiście Pan to wszystko widzi inaczej bo pozbawiony jest Pan pewnych cech wrażliwości. W myśl zasady Kaczyńskiego „nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne czarne”. Ot i cała zagwoztka z tobą. Na „chorobę religijną” trudno o skuteczną terapię.

            Przykro patrzyć jak w szale religijnym gubisz sam siebie, bo brak ci empatii do ludzi.

            • Pisałem, że jak się coś jest niezrozumiałe, nie powinno się zabierać głosu, bo się ośmiesza. Tak jest z Panem jako człowiekiem niewierzącym. Wyjaśniałem – myślę, że przystępnie – czym jest dla wierzących intronizacja Chrystusa. U Pana wiara, zwierzchność Boga, to kocopoły ludzi zacofanych, wstecznych, ocenianych przez ludzi takich jak Pan – „światłych, nowoczesnych” itp.
              Aborcja jest tym samym co morderstwo. Nikt, w tym żadna kobieta, nie może dostać prawa decyzji: zabić innego człowieka, czy nie – czyli urodzić, w zależności od tego, co dla niej wygodniejsze. Zamordowanie człowieka przed urodzeniem jest zabójstwem najohydniejszym, bo całkowicie bezbronnego. Wiem, że Pan uważa człowieka przed urodzeniem, w łonie matki jako część jej organizmu, ale…jest to nieprawda. Jego kod genetyczny nie jest taki sam jak matki.
              Konkordat to układ współdziałania władzy świeckiej i kościelnej dla dobra obywateli, przy zapewnieniu jej niezależności względem siebie. Reguluje podstawową zasadą stosunków między państwem a Kościołem, którą jest ochrona wolności religijnej mającej swoje źródło w godności osoby ludzkiej, wyeliminowania wszelkich form nietolerancji i dyskryminacji z powodów religijnych. Nie znam żadnego aktu prawnego, jakiegokolwiek przepisu, który by pozostawał w sprzeczności z zasadą niezależności i autonomii państwa i Kościoła, a tym samym z Konstytucją RP, która ową zasadę proklamuje (w art. 25 ust. 3). Pan odmawia tej tolerancji, chce dyskryminować i robi to, co jest jeszcze jednym składnikiem zdziczenia Pana osobowości. „Nasze Państwo” nie jest, nigdy nie było i nie będzie „w roli sługusa watykańskiego”. W stosunku do Związku Sowieckiego tak było; ten kraj nas zniewalał fizycznie i duchowo.
              Przypisuje Pan mi cechy, których nie mam, a które są Panu wygodne by mi je przypisać. Jestem człowiek grzeszny, nie ma we mnie religijnego szału. Rozumiem aż za dobrze innych i Pana rozumienie pragnień wolności również. Sprzeciwiam się jej, ponieważ Pana „wolność” zabiera wolność innym.

  11. Z blogu księdza Tadeusz Isakowicza-Zaleskiego:

    „W lewicowej „Polityce” red. Adam Szostkiewicz z Krakowa, były publicysta „Tygodnika Powszechnego”, uważający się za „eksperta” od spraw Kościoła katolickiego, zaciekle atakuje decyzję papieża Franciszka o mianowaniu arcybiskupa Marka Jędraszewskiego metropolitą krakowskim. Ten atak, pełny insynuacji i pomówień, tylko potwierdza, że decyzja Namiestnika Chrystusowego była trafna i potrzebna. Najwyższy bowiem czas, aby Kościół krakowski przestał ulegać presji lewicujących „ekspertów” i „reformatorów”, wywodzących się głównie ze środowiska „Gazety Wyborczej”, „Tygodnika Powszechnego” i nieboszczki Unii Demokratycznej vel Unii Wolności.
     
    A nowemu arcybiskupowi krakowskiemu należy życzyć wytrwałości i nieugiętości, aby drogowskazem dla powierzonej mu owczarni była nadal Ewangelia, ani ble-ble sfrustrowanych podwładnych Adama Michnika czy Jerzego Baczyńskiego.

    PS. W swoim artykule red. Szostkiewicz kilkakrotnie cytuje mój blog. Bóg zapłać! za reklamę.”

    • Isakowicz Zaleski to ksiądz, który przynajmniej stara się byc obiektywny. Wielokrotnie krtykował w przeszłości Kościół, hierarchów znajdując się po stronie właśnie znienawidzonego przez „mondurka” Michnika i jego GW, Tygodnika Polityka i za to ja akurat go szanuje. Za to co napisał też trzeba mieć szacunek bo to jest szczere w przypadku tego księdza. Niestety większość z nich choćby się waliło i paliło a ktoś miał po stokroć racji, tej racji nie przyznają bo to lewak. Taka jest własnie różnica, której to „mondurek” w swoim tępym jak druga strona siekiery rozumku wielkopści ziarnka maku nigdy nie pojmie.

      I jaki jest dowód na to, że ów Isakowicz to w miarę obiektywna osoba? Mianowicie taka – mały niuansik. Pisząc o Tygodniku Polityka nie wyraził się o nim „lewacki” jak zwykli to czynić mali frustraci z papierosem w pysku typu Gmyz Trotyl, nie wyraził się o redaktorze Szostkiewiczu „lewak”, lub gorzej, tylko „lewicowa Polityka” a Szostkiewicz, to wprawdzie sfrustrowany, ale jednak „ekspert” i reformator”. W domyśle Kościoła.

      Ciekawe czy „mondurek” też tak chętnie będzie Isakiewicza cytował gdy ten przy pierwszej nadarzającej się okazji zruga Jędraszewskiego za pierwszy bełkot, który wygłosi na nowym stolcu.

      Ja przypilnuję tego i kiedyś o tym przypomnę.

      Ks. Tadeusz Isakowicz Zaleski, to jeden z nielicznych księży, który pomimo panującej w kościele niezdrowej atmosfery starają się być niezależnymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.