Wszyscy jesteśmy Żydami?

Wydarzenia minionego roku pokazały, że oto nadszedł schyłek porządku świata, jaki panował przez ostatnie 20 lat. Kończy się dotychczasowy system myślenia, kończy się zaufanie do polityki i mediów, kończy się system finansowy i …. cierpliwość społeczeństwa. Trzeba więc postawić sobie trudne pytania o rolę państwa w obecnym świecie, w którym rodzą się zupełnie nowe pomysły na modele biznesowe, o nowe systemy prawne, o nowy kształt społeczeństwa obywatelskiego i miejsce w nim jednostki.

Nie wszyscy sobie radzą z tą sytuacją. Zagubieni w skomplikowanych uwikłaniach społecznych i gospodarczych szukają prostych odpowiedzi – formułek, które pozwolą im zrozumieć świat. Najchętniej sięgają wtedy po wszelkiego rodzaju teorie spiskowe lub … propagandowe recepty serwowane przez ośrodki pijarowskie partii politycznych. Pomagają one obarczyć odpowiedzialnością za własną nieporadność intelektualną lub materialną na przykład „lewactwo, które opanowało Europę”, „banksterów, którzy okradają szarego człowieka”, masonów i Żydów, którzy stworzyli ogólnoświatowy tajny rząd, czy wreszcie ….. ufoludków pilnujących cywilizacyjnego rozwoju naszej planety.

Takich bzdurnych teorii żyje wiele. W Polsce najpopularniejszym (choć z tak zwanych względów poprawnościowych skrzętnie ukrywanym) jest przekonanie, że krajem rządzą Żydzi, którzy ukrywają swe pochodzenie i są sterowani z jakiejś mitycznej centrali.

Kilka dni temu rozmawiałem przez telefon ze znajomym, którego dotąd szanowałem za zawodowe kompetencje i intelektualną sprawność, a który (dziś już na emeryturze) przekonywał mnie, że „w Polsce będzie dobrze dopiero wtedy, gdy będą rządzić w niej Polacy. Trzeba więc – dowodził – wyrugować obywateli polskich żydowskiego pochodzenia z polityki i mediów”.

Zagotowało się we mnie i być może dlatego w zażartej z nim dyskusji popełniłem błąd podnosząc argument pozornie logiczny. Jak Żydzi – spytałem go – mogą rządzić Polską, skoro nawet według optymistycznych szacunków Centrum Mojżesza Schorra jest ich w Polsce góra 100 tysięcy? Z czego może 40 tys. utożsamia się z żydowskością, a raptem 12 tys. wyznaje judaizm?

Jednak mojemu rozmówcy nie chodziło o tych Żydów. Jego zdaniem jest w Polsce tak naprawdę 5-6 milionów Żydów – którzy się „ukrywają”, mają zmienione nazwiska na „polskie” i nie głoszą swego żydostwa wszem i wobec.

W moim przekonaniu teza, że pewna ukryta grupa etniczna prowadzi tajny antypolski spisek, kwalifikuje się do symptomów schizofrenii paranoidalnej – ale, paradoksalnie, jak każdy absurd nie wzięła się z powietrza. Wszystko wskazuje na to, że osób pochodzenia żydowskiego istotnie może być w Polsce kilka milionów. A nawet więcej. Tyle, że wcale się nie ukrywają. Po prostu nie wiedzą, że są Żydami.

Żydzi w większej liczbie pojawili się w Polsce głównie za panowania Kazimierza Wielkiego Nie żyli oni przez te 800 lat obok Polaków, ale i z Polakami. Nie mieli więc zamkniętej drogi do społecznego awansu. Tak rozpoczynał się ich proces polonizacji – poprzez zmianę wiary, nazwiska i obyczajów. W ten sposób urodził się „Żyd ukryty” – zmora ludzi pokroju mojego rozmówcy, którzy zakładają, jak hiszpańska Święta Inkwizycja, że przemiana Żyda jest pozorna, że nadal pozostaje on Żydem – i służy, jako „dywersant”, interesom żydowskim.

Trudno dziś określić ilościowo żydowsko-polskich neofitów w ciągu 800 lat wspólnej historii. W średniowieczu ksiąg parafialnych nie prowadzono, późniejsze zachowały się niekompletne. Prawda jest chyba taka, że jakąś domieszkę „żydowskiej krwi” mają miliony Polaków. Żydowską krew specjaliści od jej poszukiwania znaleźli u Mickiewicza, Słowackiego, Chopina a nawet króla Stanisława Augusta. Tak więc teza postawiona przeze mnie w tytule nie jest wcale taka absurdalna. Wszyscy jesteśmy… Żydami.

*

Mój telefoniczny spór ze znajomym zakończył się dość niespodziewanie, gdy zadałem mu pytanie: Jak praktycznie wyobrażasz sobie odsunięcie obywateli ukrywających swe żydowskie korzenie od działalności politycznej i medialnej? Wtedy zmienił temat rozmowy. Czy to znaczy, że zrozumiał, iż lewituje w oparach absurdu? Tego nie jestem pewien.

Zbigniew Noska

www.noska.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.